piątek, 17 stycznia 2014

Nocna wędrówka cz.II

Mulder poprowadził ją wąską ścieżką.Szła za nim spoglądając mu przez ramię.Była ciekawa cóż takiego tam znalazł i nie mogła się już doczekać kiedy dojdą.
-Mulder daleko jeszcze?
-A co nóżki cię bolą?-Odwrócił głowę w jej stronę i uśmiechnął się.
-Mulder mógł byś nie żartować.-Odparła rozgniewana.-To daleko?
-Nie,jeszcze jakieś 500 metrów.
Scully jęknęła bo właśnie jakaś gałązka wplątała jej się we włosy.Kiedy wreszcie ją wyciągnęła doszli na małą półokrągłą polankę.Naprzeciw nich wyrosła ściana z litej skały w w której ziała czarna,nieprzenikniona otchłań.
-No i jesteśmy na miejscu.-Oznajmił zadowolony Mulder.
Scully spojrzała niepewnie na czarną dziurę wydrążoną w skale.
-Co jest w środku.-Spytała.
-Nie mam zielonego pojęcia moja droga Dano.-Odpowiedział.
-Żartujesz sobie,prawda?
-Scully czy ja kiedyś z ciebie żartowałem?Naprawdę nie mam pojęcia co tam jest.-Wytłumaczył z powagą w głosie.
-Mulder nie wytrzymam.Najpierw budzisz mnie o pierwszej rano i każesz się ubierać,zabierasz mnie do jakiegoś lasu,straszysz mnie i ciągniesz jakąś nieznaną ścieżką na jakąś polanę a teraz mówisz że nie masz pojęcia co jest w tej jaskini?!
-Można tak to ująć.-Powiedział z zamyśleniem.
-Dobrze skoro już sobie ze mnie pokpiłeś to może wracajmy do domu?-Nie czekając na odpowiedź odwróciła się w stronę z której przyszła ale Mulder złapał ją za ramię.
-Teraz z kolei chyba ty żartujesz?!Właśnie odkryliśmy jaskinię której być może jeszcze nikt nie badał!Nie ciekawi cię co jest w środku?!-Zapytał z niedowierzaniem w głosie.
-Nie!-Odparła krótko.
-Scully doszliśmy aż tutaj.Skoro już tu jesteśmy wejdźmy tam co nam szkodzi?-Wyszeptał z błaganiem w głosie.
-Dobrze ale stawiasz mi kolację.-Zażądała.Miał racje szli tutaj chyba z godzinę nic nie szkodzi tam wejść.
Mulder uśmiechnął się do niej od ucha do ucha i ruszył w stronę wejścia do jaskini.Ponownie włączyli latarki i zagłębili się w nieprzeniknioną ciemność.Na moment znowu przypomniały jej się wszystkie straszne historie opowiedziane przez Muldera w jego mieszkaniu ale zaraz rozgoniła te myśli.
Na początku jaskinia niczym się nie wyróżniała ot po prostu zwykła jaskinia.Lecz po pewnym czasie na ścianach po lewej stronie zaczęły pojawiać się jakieś kropki i kreski,które nagle się urwały żeby za chwilę pojawić się na prawej ścianie.Zauważyli również,że ściany są niesamowicie równe tak jak by wyszlifowane.Mrok także był jakiś dziwny tak jak by gęsty,światła latarek sięgały jedynie kilka centymetrów w przód a wejścia jeż wcale nie było widać.Nagle Mulder pomyślał że na zewnątrz wcale nie było tak ciemno...
Szli jeszcze przez kilka minut i stanęli jak wryci.Na prawej ścianie widniał malunek,nie jakieś kreski czy kropki ale rysunek przedstawiający jakieś ogromne zwierze.
-To...to chyba mamut.-Powiedziała Scully z zachwytem.
-Mówiłem ci że warto tu wejść.-Odpowiedział szeptem bo sam był zafascynowany odkryciem.
-Ale Fox czy to nie jest no niemożliwe?-zapytał-No wiesz przecież naukowcy już dawno by ją odkryli nie sądzisz?
-A może ją odkryli ale coś ich tu zatrzymało?-Ni to zapytał ni stwierdził.
-Co masz na myśli?-Spojrzała na niego a on na nią.
-Nic.Chodźmy dalej.
-Nic?Mulder widzę w twoich oczach iskierki szaleństwa.Czy ty czasem nie myślisz o zielonych ludzikach?!
-Szarych...
-Co?
-One są szare.
Na początku nie zrozumiała o co mu chodzi a kiedy to do niej dotarło Fox już był już 50 metrów przed nią.
-Mulder czekaj!-Podbiegła do niego uświadamiając sobie że miała zamiar krzyknąć a szeptała.
-Tu jest coś dziwnego.-Powiedziała.-Mulder lepiej wracajmy...
Ale Mulder już jej nie słuchach.Szedł na przód zafascynowany nowymi obrazami na ścianach wszystkie przedstawiały dzikie zwierzęta.Nagle Scully syknęła.
-Fox stój!Mulder tam ktoś siedzi.Pod ścianą.-Złapała go za ramię.
-Chodźmy.-Odparł równie cicho.Teraz ukazało się więcej postaci w różnych pozycjach;siedzących,leżących i nawet stojących.
Ruszyli w ich stronę ale po kilku centymetrach znów stanęli.Scully cicho krzyknęła ale Mrok ją zagłuszył.
-Mulder,czy to...
Przed nimi leżała czaszka a kilka metrów dalej reszta ciała a raczej jego szkielet.
-Mówiłem,że coś ich zatrzymało...

Oto kontynuacja mojego opowiadania.Już pracuję nad następną.Mam nadzieję,że wam się spodoba.~_Fox_

Nocna wędrówka cz. I.

                                          Nocna wędrówka.

Noc.Zimna,ciemna bezksiężycowa noc a ona jak głupia tkwi z latarką w ręku na skraju lasu i czeka co powie.
-Mulder możesz mi wyjawić z jakiego powodu ściągnąłeś mnie z łóżka o trzeciej w nocy i przywiozłeś na te pustkowie?
Mulder zbyt zajęty wpatrywaniem się w ciemność nie odpowiedział od razu.
-Mulder...
Ponagliła go.
-Podobno widziano tutaj jakieś dziwne światła i dźwięki a poza tym nie masz ochoty na spacer po lesie no wiesz taki dla zdrowia?-Zapytał i spojrzał na nią,posyłając jej swój łobuzerski uśmiech.
-Światła?Dźwięki?Mulder coś ty znowu wymyślił?-Odparła,puszczając mimo uszu jego sarkastyczne pytanie.Ona się nie uśmiechała.Nie miała na to najmniejszej ochoty.
Przez chwilę na nią patrzył ale zaraz odwrócił wzrok.
-Fox ile razy jeszcze będziemy to przerabiać...
-Zostań tutaj.Ja sprawdzę drogę jak dam ci znak to do mnie dołączysz.-Przerwał jej nawet na nią nie patrząc i ruszył ścieżką w głąb lasu.
Scully tylko pokręciła ze zrezygnowaniem głową.Czasem miała przemożną ochotę go udusić ale z drugiej strony wiedziała,że i tak nie mogła by tego zrobić,nie umiała by...
Na początku drzewa rosły stosunkowo rzadko tak,że spokojnie mógł widzieć polanę przed lasem i znudzoną Dane bawiącą się tatarką i rozglądającą się dookoła.Potem stopniowo las się zagęszczał aż w końcu gdyby nie ścieżka mógł by się tam błąkać godzinami a i tak mógłby nie znaleźć drogi.Szedł ścieżką cały czas prosto aż w pewnym momencie zauważył ledwie widoczną wydeptaną dróżkę odbiegającą od tej,na której się znajdował.Bez zastanowienia jak by przyciągany jakąś niewidzialną siłą skręcił w prawo i zagłębił się w jeszcze bardziej nieprzeniknione  ciemności.
Scally do pewnego momentu widziała promień latarki i wysoką postać Muldera posuwającego się ostrożnie na przód,lecz w pewnej chwili jak nożem uciął zniknęło i światło i Mulder.Zaniepokoiła się ale pomyślała,że sam chciał tu przyjechać i niech teraz się martwi.Chodź z drugiej strony jeśli rzeczywiście coś tam jest...Nie!Na pewno latarka się rozładowała.                                                                                                                                                                                                
Stała jeszcze przez chwilę i uświadomiła sobie,że Mulder nie wziął by na wpół rozładowanej latarki na jedną ze swoich ekspedycji.
Z niemiłym uściskiem w brzuchu ruszyła na przód.Nie należała do osób które boją się gdzieś wejść lub coś w tym stylu.Przeciwnie wchodziła tam gdzie nikt inny wejść się nie odważył (no może Mulder) ale wejść gdzieś gdzie jeszcze przed chwilą stał jej najlepszy przyjaciel jej partner i tak nagle zniknął nie należało do najprzyjemniejszych rzeczy.Nagle jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki przypomniała sobie wszystkie niesamowite i przerażające sprawy z komórki X i opowieści Muldera których słuchała bez mrugnięcia okiem."Tak ale to było w przytulnym zagraconym pokoju Foxa" pomyślała ale zaraz odsunęła wszystkie te myśli."Weź się w garść Scully".Odetchnęła głęboko ścisnęła latarkę i ruszyła raźnym aczkolwiek niespiesznym krokiem.
Doszła do miejsca gdzie jeszcze przed chwilą stał Mulder (oczywiście nie miała o tym pojęcia).Nie zauważyła nikłej ścieżki i poszła dalej.Nagle usłyszała jakiś szelest.Zatrzymała się i zaczęła nasłuchiwać.To coś jest za nią...Stała bez ruchu zastanawiając się co zrobić.Mogła by zaryzykować ucieczkę.Zrezygnowała z tego pomysłu.Bardzo powoli zaczęła się obracać.Spojrzała i... i nic nikogo a już na pewno niczego tam nie było."A czego się spodziewałaś zielonego ludzika?!".Zła na siebie postanowiła iść dalej.Odwróciła się i krzyknęła z przerażenia.
-MULDER zabiję cię!!!-Stał tuż przed nią z łobuzerskim uśmiechem i iskierkami rozbawienia w oczach.
-Teraz jesteśmy kwita.-Odpowiedział.
-Niby za co?!-Zapytała gniewnie.
-A kto ostatnio zamknął mnie w mojej łazience?-Zapytał z udawanym wyrzutem.
-Nie mogłam już słuchać tych twoich bezsensownych historii.
-A ja tam musiałem siedzieć przez cały dzień czekając na ślusarza.Mogłaś chociaż klucz zostawić.
-Dobra skończmy już.Znalazłeś coś.Gdzie tak nagle zniknąłeś?-zapytała już normalnym głosem.
-Mam i to bardzo dziwnego.Chodź za mną.
Scully tylko przewróciła oczami i z rezygnacją pokręciła głową.


Jak wam się podoba??Piszcie w komentarzach mówcie co poprawić a ja tym czasem zabieram się do drugiej części. :3 ~_Fox_
Witam wszystkich czytelników.Jeszcze dziś postaram się dodać moje opowiadanie (to nie jest kontynuacja poprzedniego).A jak na razie dodaję wam moje szkice.Co o nich powiecie??~ _Fox_